Główna      Idea      Download      Galeria      Dyskografia      Biografia      Linki      Kontakt      Sprzedaż      Forum


Każdy młody człowiek ulega wielu fascynacjom. Nasza kultura, dzięki niesamowitemu przepływowi informacji, jest tak obfita, że nie sposób tworząc cokolwiek nie sięgnąć do czegoś, odnieść się, czy po prostu skopiować. Z jednej strony to wszystko nas tworzy - wchłaniamy każdy element życia, karmimy się kimś i czymś innym... Z drugiej - - - tworzymy się z tego - stajemy się JA! Ale tylko wtedy, gdy rodzi się w nas wolny duch, mówiąc górnolotnie. Biografia KORSARZA na swój sposób jest moją biografią. Należy więc zacząć ją od czasu, zanim powstał "właściwy" KORSARZ...

Moje poważniejsze zetknięcie z muzyką miało miejsce na przełomie lat 1993 - 1994, kiedy to razem z Mariuszem Poźniakiem i Adamem Zaklukiewiczem w zimowe wieczory 1 zaczęliśmy nagrywać utwór Pamięć... Smutek... Cierń... jako demo zespołu EGAHEER 2. Uczyliśmy się wtedy wszyscy zasad muzyki, akordów etc. Oczywiście już wcześniej nagrywaliśmy swoje młodzieńcze pomysły, ale były to utwory, powiedzmy, raczej "improwizowane". Dopiero od tego nagrania można mówić o początku Korsarza takiego, jakim jest teraz. Projekt EGAHEER był wynikiem mojej fascynacji ówczesnym Black Metalem, którego tradycję przejąłem od kuzyna - Mariusza Wiśniewskiego z Radomia. Zespoły, które wtedy zauroczyły mnie najmocniej, to z pewnością kultowe KAT, BATHORY, DARK THRONE, NECROMANTIA, ROTTING CHRIST, BURZUM a także GRAVELAND (bez względu na to, co się o nim zaczęło mówić później). Z chęci tworzenia podobnie mrocznej a jednocześnie podniosłej muzyki, skompletowałem zespół, z którym odbywaliśmy cotygodniowe próby w mojej szkole średniej 3. Układ był dosyć dobry, gdyż zajął się nami pan Adam Szmidt, który będąc zawodowym basistą bluesowym, otworzył nam oczy na wiele rzeczy w muzyce, przez co EGAHEER nabrał indywidualności, jeśli można to tak nazwać.

Mimo wszystko przez cały ten czas nie byliśmy jako zespół w stanie nagrać prawdziwej taśmy demo. Wspominając tamte czasy widzę, że istotnie nie było to możliwe. Sprzęt, którym dysponowaliśmy był gorszej niż zła jakości i chyba nawet do grania najokropniejszej odmiany Black Metalu się nie nadawał. Jako dzieciaki sytuację finansową mieliśmy opłakaną. Pamiętam, że moją pierwszą gitarę kupiłem od kolegi za stare 600 000 zł (obecnie 60 zł), które spłacałem miesięcznie po 100 000 zł (10 zł). Nie nadawała się ona do grania gdziekolwiek ze względu na przystawki, które, po włączeniu przesteru, sprzęgały z kolumną bez względu na to, gdzie się znajdowałem. Drugą kupiłem od wypitego sąsiada za 200 000 zł (20 zł), które potrzebował na wódkę. Ale cóż... sprzęt przeleżał u niego kilka lat w piwnicy i nie był najwyższych lotów - przede wszystkim nie nadawał się zbytnio do strojenia(!).

Dzięki kilku przyjaciołom mogłem jednak spełnić część marzeń i nagrać samodzielnie taśmy demo w warunkach domowych. Miało to miejsce w roku 1996. Na dwóch kasetowych magnetofonach (Sharp i Dual) 4 powstały pierwsze pełne demówki EGAHEER i innego mojego projektu - VEDYMINÓW 5, z którymi następnie udało nam się koncertować na konwentach fanów fantastyki 6. W tym czasie dzięki uprzejmości przyjaciół z Noworudzkiej grupy GORTHAUR udało nam się załatwić darmową salę prób w Górniczym Ośrodku Kultury (przemianowanym później na MDK) 7, gdzie na podobnym sprzęcie starałem się realizować poważniejsze zamierzenia. Właśnie tam pod koniec 1996 roku narodził się KORSARZ. Tworząc utwory w nowym składzie, postanowiłem wykorzystać znajdujący się tam sprzęt i nagrać kolejne demo, jeszcze wtedy jako EGAHEER. Stało się... Kiedy wraz z przyjaciółmi wysłuchaliśmy tego materiału, było jasne, że Black Metal to już nie jest. W tamtym czasie wiele razy brałem udział w konkursach i koncertach poezji śpiewanej 8, występowałem w grupie para teatralnej (performance) S.T.A.R. 9 i widocznie te inspiracje wpłynęły na mnie na tyle, że zmieniło się moje pojęcie muzyki i jej przekazu. Wiele zawieruchy w moim życiu zrobiła również ówczesna kulminacja zainteresowań okultyzmem, filozofią i sztuką (szczególnie poezją i ideologią modernistyczną). Zamiast rozdzielać się na poszczególne projekty, zamknąłem całość siebie pod nazwą KORSARZ, której sens wydobyty z poezji Tadeusza Micińskiego, do dziś uznaję za pewne odzwierciedlenie mojej własnej postawy życiowej. Stwierdziłem, że w sztuce należy wypowiadać się z absolutną szczerością i mówić o tym, o czym się myśli codziennie. Po latach usłyszałem od jednego z wykładowców uniwersyteckich, że artystą jest ten, kto we wszystkich swoich dziełach odciska piętno jakiegoś problemu, który nie daje mu spokoju przez całe życie. Tylko wtedy sztuka będzie oryginalna, gdy będzie szczera. Może tym jest odnalezienie Własnej Woli w sztuce? Mówienie tego, co się chce i jak się chce... Oscar Wilde pisał, że artysta to ten, który chce śpiewać pieśni, a nie ten który musi. Bo czyż ten, który musi, nie przypomina Jerzego Sztura wykonującego sławne Śpiewać każdy może­ 10?

W roku 1997 ustabilizował się skład KORSARZA 11, ale mimo to własnymi siłami nagrałem dwie kasety 12, na których materiał był na tyle osobisty, że nie chciałem czekać aż wszyscy nauczą się swoich partii. Te utwory były jak lawa, którą należało jak najszybciej wyrzucić, jak gorączkowe dzieło doktora Frankensteina. Nie przeszkodziło to jednak w ciągłych próbach zespołu, z którym już na spokojnie pracowałem nad wspólnym materiałem 13. Był to z pewnością jeden z najpiękniejszych okresów mojego życia. Piątkowe próby do późnego wieczora, później jakieś piwo w knajpie dla górników, którzy wbrew pozorom nie mieli obiekcji do kilku poubieranych na czarno kolesi z piórami po pas. Na koniec mój samotny powrót do Kłodzka ostatnim autobusem o 22.20. Wtedy to często powstawały wiersze z przeznaczeniem na kolejny utwór zespołu. Czas w którym powstała ostatnia do tej pory demówka KORSARZA, Przez ciernie do gwiazd , wszyscy członkowie dawnej ekipy uważają za magiczny. Muzyka trzymała nas razem.

Później pod okiem Jacka Wojtkowiaka (byłego gitarzysty sławnej niegdyś kapeli NECROPHIL 14) nagraliśmy "prawowite" demo i właściwie to ono było początkiem końca tamtego zespołu. Nagranie kasety stanowiło główny cel każdego z nas, a następnie... Następnie wszystko opadło, odeszło do Krainy Zapomnienia, tak jak magiczne istoty z opowiadań Mariusza Poźniaka 15.

Jedynie w wakacje 1998 roku z zupełnie innymi ludźmi (Michałem Nowakiem i Waldkiem Rosiem) udało nam się nagrać jednorazowy projekt CHEJRON 16.

Życie zupełnie odmienne zaczęło się kiedy rozpocząłem studia we Wrocławiu, skąd po roku przeniosłem się do mojej obecnej żony, do Krakowa. Cały ten czas, te kilka lat, był ciszą w mojej działalności muzycznej. Czasem starałem się coś realizować, ale nie miało to sensu. Nie mogłem tworzyć rzeczy, które nie były lepsze od poprzednich. Bez sprzętu, bez muzyków... Tak naprawdę bez pieniędzy mogą tworzyć jedynie poeci. Ołówek i kartka papieru wystarczą, aby napisać naprawdę wielkie dzieło. Słowo sięga do zupełnie innych pokładów wrażliwości niż dźwięk. Ja potrzebowałem pięciu lat, aby znaleźć na tyle dobrą pracę, która pozwala na kontynuację studiów i realizację marzeń, czyli zakup odpowiedniego sprzętu, oprogramowania etc. Bez tego nie był możliwy krok na przód.

W połowie 2003 roku udało mi się wreszcie skompletować należyte "przybory" i ciągle coś do nich dodając, rozpocząłem pracę nad nową odsłoną KORSARZA, z którym na dobre nigdy się nie rozstałem. Do współpracy zaprosiłem Krzysztofa Bigaja, kolegę ze studiów, z którym już wcześniej braliśmy udział w konkursach poezji śpiewanej, gdzie czasem udało się zdobyć jakieś wyróżnienie, czy nagrodę. Na chwilę obecną jest on jedynym pełnoprawnym członkiem zespołu, choć trwają rozmowy z Adamem Zaklukiewiczem (i jest już wstępna zgoda), którego gra na basie towarzyszy mi od samego początku grania muzyki. Być może towarzyszyć będzie nadal.

W chwili obecnej powstały dwa nowe wydawnictwa projektu Korsarz. Pierwszym z nich jest wydana w 2005 roku Galeria IX Mrocznych Obrazów. Jest to twórczość znacznie odbiegająca od tego, co prezentował Korsarz na dotychczasowych demówkach. Muzyka jak i przekaz literacki podległy bardzo znacznej ewolucji i w chwili obecnej mam świadomość tego, że Korsarz odnalazł swoją indywidualną i niepowtarzalną osobowość. Świadczą o tym recenzje, jakie się ukazały od czasu wydania płyty. Zdaję sobie jednak sprawę, że jeszcze wiele pracy czeka mnie, zanim kolejne wydawnictwo stanie się lepszym od poprzedniego.

Drugi z nowych materiałów Korsarza dopiero się ukazał... Nosi tytuł Niezaufanie i nie jest tak rozbudowany jak poprzedni. Jest raczej czymś jakby nowelą pomiędzy dwiema powieściami. Jego ocenę pozostawiam tym, którzy po niego sięgną. Od siebie mogę dodać, że powstaje trzeci materiał Korsarza w zamyśle daleko wyprzedzający wszystkie inne, a jednocześnie będący chęcia stworzenia czegoś, na co czeka się całe życie...

 

Krzysztof Biliński

 

 

1 Miało to miejsce w chłodnej altance, gdzie ojciec Adama, wirtuoz weselny, trzymał swoją perkusję, która posłużyła do zupełnie innych celów niż się spodziewał.

2 Nazwa EGAHEER pochodzi z książki F. W. Kresa Strażniczka istnień . Można ją w pewnym sensie utożsamić z pradawną, potężną siłą natury, strzegącą swoich ziem przed najeźdźcami.

3 Miało to miejsce w Zespole Szkół Zawodowych nr 2 im. S. Staszica w Nowej Rudzie.

4 Mini wieżę Sharp pożyczałem od Grześka Piwowara i służyła ona do odtwarzania nagranych podkładów, zaś tzw. "szufladkę" - magnetofon Dual pożyczany od Krzyśka Rzymowskiego - używałem do nagrywania i "mixowania" materiału. Miała ona dwa wejścia liniowe oraz jedno mikrofonowe. Każde miało osobną regulację głośności, przez co możliwe było wyregulowanie poziomów podkładu i nagrywanego instrumentu. Potrójna głowica z kolei pozwalała odsłuchać już wcześniej, jak nagrywa się aktualny sygnał.

5 VEDYMINI to projekt, który tworzyliśmy wspólnie z Mariuszem Poźniakiem. Była to muzyka związana silnie z literaturą fantasy, marzycielstwem, eskapizmem i można ją określić jako połączenie muzyki filmowej, ambientu, folku i poezji śpiewanej.

6 VEDYMINI zagrali raz na Nordconie w Jastrzębiej Górze (1996 r.) i dwa razy na Bahanaliach Fantastycznych w Zielonej Górze (1997 r. i 1998 r.).

7 Była to filia Noworudzkiego Ośrodka Kultury w Słupcu, gdzie mieszkałem do 1996 roku.

8 Występowali na nich ze mną również inni muzycy KORSARZA: Adam Zaklukiewicz i Michał Kubat.

9 Nazwa grupy nie pochodziła bynajmniej od samych "gwiazd" w niej występujących :), ale była skrótem od: Studio Teatr Animacji Ruchu. Założycielką i kierownikiem grupy była Małgorzata Fereżyńska-Flis, która tworzyła krótkie sztuki zafascynowane, ogólnie mówiąc, filozofią Wschodu i tzw. teatrem ognia, czyli pokazami pirotechnicznymi. Obecnie grupa zupełnie zmieniła członków oraz nazwę, która brzmi: PARANOYA.

10 "Czasami człowiek musi, \ inaczej się udusi!".

11 Tym jedynym pełnym składem KORSARZA byli poza mną muzycy: Adam Zaklukiewicz (bas), Michał Kubat (perkusja), Sławomir Obrzut (gitara) i Dariusz Dec (syntezator - jednocześnie lider grupy GORHTAUR).

12 Były to: Elegie płonącego serca i Noc bez końca .

13 Tym materiałem był Przez ciernie do gwiazd .

14 NECROPHIL był jedną z pierwszych polskich formacji Death Metalowych, mającą wspólne koncerty nawet z mistrzami z grupy VADER.

15 Odnoszę się tutaj do zbioru opowiadań fantasy Kołysanka Wilka mojego przyjaciela Mariusza Poźniaka, którego jedną z wielu treści jest problem przemijania, odejścia tego, co dawne i wspaniałe; poddania się mocy konieczności, a jednocześnie idealistycznej walce z nią.

16 Demo Kompozytor Wieczności nagrywaliśmy przez całe wakacje 1998 r. Jednak, podobnie jak w przypadku Przez ciernie do gwiazd , jego ukończenie zamknęło również działalność projektu. Powodem tego były zarówno moje studia, które kradły czas o wiele bardziej niż się spodziewałem, jak i obowiązki innych muzyków. Należy jednak stwierdzić, że nagranie CHEJRONA z pewnością było kolejnym krokiem naprzód w mojej twórczości i swojego rodzaju punktem odniesienia dla wszystkich rzeczy, które nagrywam później.

 




Design: Mortis © 2006 www.muzyka.oz.pl
Forum.muzyka.oz.pl